Matka nowicjuszka

Kiedy zachodzisz w drugą ciążę, nie zostawiasz miejsca na obawy i niepokoje związane z macierzyństwem. Wydaje ci się, że doświadczenie zdobyte podczas wychowywania pierwszego dziecka pozwoli ci uniknąć błędów i wpadek. Bo przecież tyle przeżyłaś, zaliczyłaś tyle lęków, smutków, nieprzespanych nocy, sraczek, rozbitych kolan, gorączek i łez. Myślisz, że wiesz już wszystko. Gówno prawda. Nic nie wiesz. Jesteś tak samo niedoświadczona jak ta matka nowicjuszka, która dopiero pozna blaski i cienie macierzyństwa. I chociażbyś przeczytała stosy ksiąg o pielęgnacji i wychowaniu dziecka, choćbyś przeszła wszystkie możliwe kursy, prześledziła fora internetowe i wychowała kilkoro dzieci, nigdy nie będziesz przygotowana należycie do bycia mamą.

Każde dziecko jest inne. To odrębny człowieczek, nowa historia, charakter, inna reakcja na różne bodźce i inny sposób odbierania świata. Zawsze natrafisz na jakąś sytuację, która cię zaskoczy, kiedy nie będziesz wiedziała, co masz zrobić.

Skąd to wiem? Ostatnia niedziela zdecydowanie nakopała mi do dupy pokorą.

Myślałam, że wychowanie B1 pokazało mi każdy aspekt bycia matką. I to nic, że już ciąża była zupełnie inna. Że poranne mdłości tym razem wystąpiły w formie rozdzierania gardła, że dyskomfort pleców zamienił się na łupanie w kręgosłupie a zamiast naturalnego porodu przeszłam przerażającą operację wyjęcia siłą dziecka z brzucha (zwaną potocznie cesarką).

Wciąż sądziłam, że wydoktoryzowana po pierwszym dziecku i tym razem łagodnie przejdę przez te parę lat, żeby później już tylko cieszyć się z efektów pracy. Nic bardziej mylnego.

Wszystko pamiętam jak w spowolnionym tempie – widok zesztywniałego B2, jego przerażonych oczu, kiedy nie mógł chwycić powietrza, jakby patrzył na mnie z błaganiem o ratunek, jakby nie wiedział, co się dzieje i czemu nie czuje się bezpiecznie, mimo tego, że jest przy mamie, potem wpadającego do pokoju B i jego nieludzki wrzask, żebym dzwoniła po pogotowie, B1 łkającą i powtarzającą tylko słowa: „oddychaj! oddychaj!”. Moje drżące ręce chwytające za telefon. Było mi tak zimno, jakby ktoś wyrzucił na mnie stos śniegu. Instrukcje dyspozytorki i ten dłużący się czas oczekiwania na karetkę. Dźwięk walczącego z oddechem B2, jego główka zwisająca z ręki ojca, malutkie rączki z zaciśniętymi piąstkami. I  w tym wszystkim ja, taka bezradna z rozkołatanym sercem i zawrotami głowy. Wszystko dookoła wirowało, dławiłam się łzami, nie wiedziałam, co robić. Bo przecież dopiero co dałam dziecku życie. Jak je teraz ratować? Czułam, jakbym stała obok i na to wszystko patrzyła spoza ciała. Jakby to był tylko jakiś cholernie zły sen. Jakbym zaraz miała się obudzić i zobaczyć leżącego w spokoju maluszka, czekającego na posiłek. Nagle jutro przestało mieć sens, bo zależało ono tylko od tej chwili…

Od tej pory nie potrafię zostawić B2 na chwilę samego. Boję się go przebierać, żeby nie zachłysnął się cofającym mlekiem, noszę go, kiedy mam wrażenie, że zaczyna się dławić, w nocy nie śpię, tylko słucham jego oddechu. Boję się o niego. Ale nie jest to naturalny lęk, który czułam przy B1, to paniczny strach. Każdy jego gwałtowny ruch podnosi mi ciśnienie, zrywam się i z bijącym sercem sprawdzam, czy wszystko jest w porządku.

Błogostan macierzyństwa zamienił się w potworny lęk. I cóż z doświadczenia? Nawet gdyby było to moje dziesiąte dziecko, przeżycia byłyby takie same.

Jestem matką nowicjuszką. Popełniam błędy i wiem, że niejedna sytuacja mnie może zaskoczyć. Nie potrafię poradzić sobie w każdej sytuacji. Ale mam jeden cel – wychować małego człowieka, dać mu poczucie bezpieczeństwa i tyle miłości, ile będzie w stanie w siebie zmieścić.

Trzymajcie kciuki!

Bo to najtrudniejsze zadanie…

#love ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤#babyboy #babylove #boy #mama #synuśmamusi

#love ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤#babyboy #babylove #boy #mama #synuśmamusi

53 Komentarze

  1. Znam ten strach,chociaż u nas nie było takich się przejść z porodem,jazda zaczęła się póżniej gdy mała zaczęła chorować…te bezsenne noce, patrzenie słuchanie oddechu, i ta świadomość,że musisz być silna-nienawidzę tego słowa.

  2. Też miałam z moim synkiem podobną sytuację. Od tamtej pory drże jak tylko zakasla. To już zostaje w człowieku.

  3. Oczywiście ze za kazłym razem wychowanie jest inne. Zgadzam się tym. Dziecko potrafi zaskoczyć. Czy to pierwsze drugie czy dziesiąte. Doświadczenie może jedynie podpowiedzieć czego nie robić. Pozdrawiam

  4. Zmorko, to co przeżyłaś ze swoim dzieckiem to bardzo silna trauma. To co przeżywasz teraz, to efekt tamtego przeżycia i jest to jak najbardziej normalne. Tyle tylko, że Twoje ataki lęku o dziecko mogą nie ustąpić same, a wręcz się nasilać. Rozum będzie Ci mówił, że nie powinnaś się trząść nad dzieckiem przy każdej trudniejszej sytuacji , a podświadomość zrobi swoje. Doradzałabym Ci wizytę u psychologa lub psychiatry – dla dobra Twojego i całej Twojej rodziny.

  5. Rozumiem Cie świetnie. Kup proszę monitor oddechu. Pozwala spokojnie spać, bez ciągłego patrzenia i słuchania czy maleństwo oddycha. Polecam.

      • Zmoro potrzebujesz odpoczynku. Takie wewnętrzne śpięcie źle wpływa na ciebie i na maluszka. Nie pozwól, aby inni cie stresowali. Wymagaj wsparcia. Twój mąż musi cie podnieść na duchu i pozwolić ci na relaks. Chyba nie chce zostać sam z dzieciakami, bo to, co się z tobą dzieje do tego dąży…

  6. Rany jakbym czytala to co sama napisalam w moim pamietniku. Zgadza sie wszystko lacznie z cesarka I tym panicznym lekiem czy mala oddycha. Moja slicznotka konczy wlasnie 7 miesiecy a ja nie przespalam zadnej nocy od dnia w ktorym odebralismy ja ze szpitala ,spedzila trzy tgodnie w inkbatorze a ja ciagle plakalam ze nie moge byc przy niej, Bo sama lerzalam w innym szpitalu. Wlasciwie nic jej nie jest, ale ja ciagle sie o Nia boje I nic nie jest w stanie tego zmienic.

  7. Moje kochane, wrażliwe mamy!! Tak już będzie do końca życia – będziecie się bały, martwiły, płakały i … cieszyły się nad wszystkim co dotyczy i będzie dotyczyło WASZYCH skarbów chociaż będą już dorośli i tzw. samodzielni!! To właśnie przywilej MAM!! Ja jestem już po 70-tce i ciągle się o to wszystko potykam!!

  8. W trakcie czytania cofnęłam się w czasie o 6 lat….dokładnie było tak samo…i do tej pory jesteśmy w pokoju córeczki co najmniej dwa razy w nocy. Niestety ten strach w nas został, może już nie z takim nasileniem ale jednak jest…

  9. Miałam podobnie jak Ty – moja córka mając mniej więcej 6 miesięcy zachłysnęła się właśnie cofającym się mlekiem i również siniała z braku oddechu :(. Na szczęście zadziałał jej tata i sprawnym klepnięciem w plecy „odetkał” Małą, ale nie ukrywam było gorąco :( dlatego, dla Twojego spokoju polecam zakup monitora oddechu (nie tego do łóżeczka, ale takiego maleństwa przypinanego do pieluszki wielkości pudełka zapałek). U nas bardzo się sprawdził, Córka używała go mniej więcej do roczku, a ja miałam spokojny nie tylko sen bo „śpioszek” jak go w domu nazwaliśmy, wszędzie z Małą był. Polecam serdecznie i przesyłam pozdrowienia :))

  10. przeżyłam bardzo podobną historię, którą opisałam też na blogu, jaszczesciara.blog.pl. Tylko u mnie synek zasnął twarzą w kołderce, dobrze że się w porę obudziłam :( do dziś nie mogę dojść do siebie. Ciężkie przeżycie :( Trzymaj się, jestem całym sercem z tobą obyś jak najszybciej mogła o tym zapomnieć, pozdrawiam

  11. Ja na szczęście na razie nie mam takich przeżyć, bo ani pierwsze ani drugie dziecię nie miało do tej pory incydentów oddechowych, ale mam dwa monitory oddechu. Jeden do łóżeczka, a jeden do pieluszki. Ten drugi kupiłam już przy drugim dziecku, bo przy pierwszym to „małe cudo” nie było jeszcze tak rozpowszechnione. Teraz właściwie używam tylko tego małego i to tylko w nocy. Cudownie uśmierza to moje lęki i pozwala na spokojny sen.
    W końcu to nie majątek – niecałe 500 złotych za spokojny sen…

    A jak ktoś ma duży lęk to może używać dwóch na raz :-)))

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.