12:1

Stoisz w niewygodnych szpilach, łeb swędzi cię od lakieru a jednym strzałem z loków powaliłabyś Saletę. Patrzysz na wspaniałą subtelność Pani Młodej i nienaganną elegancję Pana Młodego. Słuchasz ich przysięgi i nagle cofasz się w czasie o dwanaście lat. Widzisz siebie w gipiurach i drapiącej podwiązce, którą dostałaś od przyszłej wtedy jeszcze teściowej. Stajesz na miejscu młodych i pełna oczekiwań, marzeń i obaw zaczynasz nowe życie. Powtarzasz przysięgę i w zgodzie ze zboczeniem zawodowym analizujesz każde swoje słowo myśląc, co twórca tych obietnic miał na myśli. Czy naprawdę był tak naiwny i wierzył, że da się w zgodzie i spokoju przeżyć sryliony minut razem? A może zwyczajnie był tak zmierzłym i samotnym człowiekiem, że postanowił z góry skazać na klęskę każde małżeństwo.
Pamiętasz wszystko jak przez mgłę, bo stres skutecznie zablokował ci tę część mózgu, która odpowiada za racjonalne myślenie.
Ale za to przez myśli pędzą różne obrazy – cały kalejdoskop dwunastu wspólnych lat, dwunastu zimowych przygotowań do świąt, dwunastu wakacyjnych przeżyć, dwunastu Wielkanocy, Sylwestrów i majowych weekendów. Przypominasz sobie te dobre i złe momenty – pierwsza rocznica ślubu, USG ze słitfocią potomka, rozbity samochód, wypady do kina, pierwszy wyjazd nad morze kompaktowym autkiem, zalany dom, wyżerającą nerwy budowę, narodziny dzieci, rocznice ślubu z tańcami w salonie, pierwsze kroki B1, świadectwa, kartkówki i rysunki z przedszkola, pierwszy Dzień Mamy i Walentynki, dziesiątą rocznicę w Paryżu, coroczne wyjazdy do teatru na ulubiony musical, sylwestrowe zabawy, wczasy w najpiękniejszych zakątkach Europy, setki tysięcy ułożonych puzzli, kilometry spacerów i podroży, miliony rozmów i setki spadających gwiazd w sierpniowe noce.
Wracasz do rzeczywistości i zastanawiasz się, jak wiele trudu czeka Młodych, zanim uda im się oswoić siebie nawzajem. Dziś patrzą sobie w oczy tak, jakby chcieli się w nich schować na zawsze i nie rozstawać nawet na moment, niedługo będą sobie do nich skakać. Dziś ściskają swoje dłonie z czułością, wkrótce będą zaciskać pięści ze złości. Dziś czują całe pokłady sił do budowania wspaniałego związku, z dnia na dzień będą one zamieniać się w zwątpienie i bezradność wobec szarej rzeczywistości.
W dniu naszego ślubu przeszywał mnie ten sam błogostan. Tyle miałam marzeń. Wyobrażałam sobie każdy aspekt naszego życia. Czy coś się spełniło? Absolutnie nic! Nie znaczy to, że nie jestem szczęśliwa. Bo szczęście ma tak wiele wymiarów, że nie sposób każdy z nich ogarnąć.
Jesteśmy w zupełnie innym miejscu, niż myślałam, nie robiimy tego, o czym marzyłam, inaczej spędzamy dni, niż oczekiwałam. Wszystko jest inne, ale cudowne. Nie oddałabym nawet jednej chwili, bo każda ma w sobie coś wyjątkowego. Nasze życie ciągle się zmienia, dochodzi marzeń, rodzą się nowe cele,  dzieci napędzają nam sił do pracy nad planami. Mam wrażenie, że jest jednak coś, co nie zmieniło się ani trochę. To my. Nadal jesteśmy tymi samymi ludźmi, którzy patrzą na siebie identycznie, jak wtedy, wciąż uśmiechamy się do siebie z taką samą szczerością i wiemy, że chociażby cały świat stanął przeciw nam, nie odwrócimy się od siebie i zawsze będziemy stali za sobą murem. Na tym przecież polega małżeństwo.
I kiedy już na sali weselnej przyglądałam się, jak młodzi walczą z pierwszym tańcem, pomyślałam, że takie właśnie powinno być ich życie – harmonijne jak melodia, której rytm próbowali złapać; z drobnymi potyczkami, które  nie przerodziły się w poważny upadek tylko dlatego, że podtrzymywali siebie nawzajem; z chwilami, w których raz jedno, raz drugie podejmuje decyzje i wybiera kierunek drogi; raz dynamiczne, czasami z nutką melancholii ale zawsze z twarzami zwróconymi ku sobie…

IMG_20170618_205107_667

7 Komentarze

  1. Dwanaście lat to kupa czasu. Pewnie macie już wiele wspomnień i doświadczenia. Bardzo ładnie opowiadasz o swoim małżeństwie. W świecie rozwodów i nienawiści takie historie są wspaniałe. :)

  2. A u mnie dalej jest tak jak sobie wyobrażałam. We wrześniu będziemy obchodzić pierwszą rocznicę ślubu a dalej jest tak jak zawsze marzyłam.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.