Hej(t) mama!

 

#poranek #b2 #czytamygazetę #macierzyński #deszczowydzień #piątek #weekend

Odkąd zobaczyłaś dwie krechy na teście, zaczynasz nowe życie. Nie mam tu jednak na myśli cudownych wizji matki z okrągłym brzuszkiem składającej ręce w kształt serca czy pulchnych bobasów przytulających się do cycka. Od tej chwili jesteś na świeczniku. Twoje życie zostało rzucone na żer innych ludzi – matek, niematek, panien, mężatek, babć, ciotek i całej reszty świata, która z pewnością wie lepiej, co dla ciebie dobre, dzięki czemu będziesz zdrowsza a twoje dziecko szczęśliwsze.

Najpierw musisz przetrwać ciążę – kilogramy dobrych rad, tony zabobonów i setki tysięcy instrukcji. Uodpornij się więc na:

- Bo jak ja byłam w ciąży…

- Musisz jeść to i to…

- Powinnaś…

- Ja na twoim miejscu…

- Nie możesz …

Bez względu na to, co robisz i tak usłyszysz, że to jest złe, bo w ciąży jesz za mało/ za dużo, (nie) ćwiczysz, zbyt wiele/mało przytyłaś, (nie) pijesz kaw(y/ę), śpisz na prawym/lewym boku,  (nie) kompletujesz wyprawk(i/ę) dla dziecka, chodzisz na wysokim/niskim obcasie, (nie) opalasz się, za dużo/za mało odpoczywasz.*

*Niepotrzebne skreślić.

Choćbyś jak się starała, zawsze napatoczy się ktoś, kto znajdzie w tobie coś złego. Ale nie przejmuj się. Jeszcze za tym zatęsknisz. Bo prawdziwy hardcor zacznie się, kiedy urodzisz. Najpierw cię zlinczują, bo rodziłaś ze znieczuleniem zewnątrzoponowym, zamiast dać się zarżnąć na żywca. Jesteś egoistką, nie liczysz się z dobrem dziecka, jakoś dawniej nie było takich udziwnień i kobiety dawały radę. Do tego jeszcze zaraz po porodzie szły pracować w pole a ty udajesz zmęczoną!

Nie miałaś znieczulenia? I co z tego? Dostanie ci się, bo udajesz strongbabę. A co z cesarką? No to dopiero wygoda! Leżałaś sobie a lekarze za ciebie odbębnili robotę!

Potem kwestia karmienia. Na piersi źle, bo chude mleko, bo dziecko niedożywione. Jesz wszystko – przez ciebie dziecko ma kolki. Uważasz z dietą, głodzisz je. Przy sztucznym karmieniu trujesz je chemią. Kąpiesz codziennie – obnizasz odporność, nie kąpiesz, uczysz życia w brudzie.

Idziesz na spacer – mrozisz, trujesz smogiem. Siedzisz w domu – kisisz dzieciaka. Nosisz – dajesz sobą manipulować, nie nosisz – jesteś leniwa. Kiedy bawisz się z dzieckiem, słyszysz, że powinnaś zająć się domem, gdy sprzątasz, zaniedbujesz dziecko. Za wcześnie oddajesz je w ręce opiekunki i wracasz do pracy. Kurodomowiejesz, zamiast zacząć życie zawodowe, niańczysz dzieciaka. Masz za cicho/ za głośno, gdy maluch śpi. Nie potrafisz go nawet ubrać odpowiednio do pogody…

U jednej z blogerek zawrzała gównowojna, bo w kwietniu wyszła z domu z dzieckiem bez czapki. Zatroskane losem maltretowanego wiosennym wiatrem blogpotomka e-matki prawie już pal naostrzyły, żeby wyrodną nabić na niego… Bo one wiedzą, że robi żle.

Kiedy Lewandowska pokazała swój wyrzeźbiony brzuch miesiąc po porodze, w komentarzach już jej opiekę społeczną nasyłali, no bo jak to po ciąży tyle ćwiczyć można? Trzeba zająć się dzieckiem a nie sobą! Za to na żonie Janiaka psy wieszali miesiącami, bo dodatkowe kilogramy długo jej nie opuszczały. Wrzeszczeli w komentarzach, że zamiast pomyśleć o sobie, bawi tylko dzieci. To dopiero była pożywka dla hejterów!

Matka to najlepszy worek treningowy. Bo zawsze znajdzie się coś, do czego można się będzie przypieprzyć. A specjalistów od wychowania dookoła jest mnóstwo. I zazwyczaj najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy dzieci widują tylko w reklamach pieluch albo tacy, co już dawno wyprawili je w świat.

Matka ma prawo popełniać błędy, uczyć się na nich. Dziecko nie potrzebuje idealnego wychowania. Czasami może potknąć się o niepoukładane buty w holu, nie mieć w czym wypić herbaty, bo wszystkie kubki są brudne, może iść spać nieumyte i zamiast kanapki z szynką bez konserwantów wsunąć tabliczkę czekolady. Najważniejsze, żeby zawsze czuło, że jest kochane.

Niech cię tłumy linczują, niech gadają za plecami i prosto w twarz. Słuchaj, że jesteś złą matką, że kompletnie nie nadajesz się do wychowywania dzieci. Niech się nawet nad tobą rozciąga chmura negatywnych komentarzy. To co mówią o tobie inni, jest nieistotne. Dla świata możesz być złą matką. Jakoś to przełkniesz. I tak najważniejszymi recenzentami są twoje dzieci i to, ile gwiazdek dostaniesz od nich za dwadzieścia lat powinno liczyć się najbardziej.

59 Komentarze

  1. Jesteś zajebista! Dzięki Twoim wpisom zaczynam powoli wychodzić z wielu niepotrzebnych kompleksów. Dziękuję.

  2. Ja to jestem najgorszą matką na świecie. Nie dość, że dzisiaj miałam urodziny to córka nie chciała mi pomóc i się trochę wkurzyłam, to i tak efekt końcowy był taki, że matka jest najgorsza. Bo jak może coś wymagać??

  3. Oj ja to dopiero jestem zła matka: urodziłam przez cc i to dwa razy, w zasadzie w ogóle nie kp i to też dwa razy i o zgrozo jak ja nienawidziłam spacerów z wózkiem :D Będę się smażyć w piekle.
    P.S A jakby tego powyżej było mało to dołożę jeszcze, że nie lubię się z dziećmi bawić :)

  4. Powinnaś jeszcze dodać:
    - karmienie w miejscu publicznym
    - używanie smoczka
    - wspólne spanie
    - sadzanie
    - używanie chodzików
    - metody leczenia
    …………………….
    I mnóstwo innych czepliwych rzeczy. Tak już jest. Matki są oceniane masakrycznie.

  5. Ja sobie też myślę, że czasmi warto brać do serca opinie nam bliskich osób, zwłaszcza gdy jesteśmy mamami pierwszy raz i jeszcze tak naprawde niewiele wiemy. Nie ma się co obrażać i ignorować męża, mamę czy najlepszą przyjaciółke, tylko dlatego, że w dobrej wierze nam coś doradza.

    • Ta dobra wiara często zamienia się w manipulację. Uważam, że matka instynktownie wie, co dobre dla dziecka. A jeśli będzie potrzebowała pomocy, to o nią poprosi.

      • Jeśli będziemy brać do serca opinie bliskich to z macierzyńskiego nas prosto do wariatkowa wywiozą.

        • Też sądzę, że nie można brac wszystkiego do siebie. Od czegoś przecież ten instynkt macierzyński mamy.

  6. Tak to jest w społeczeństwie że więcej specjalistów niż prostych ludzi. Olać olać i jeszcze raz olać :-)

  7. o tak, mamy to mają przechlapane. Karmisz piersią i jesz takie rzeczy ? Karmisz mlekiem m.? Nie kochasz swojego dziecka! Maluch śpi z tobą? Przyzwyczaisz i będziesz miała, a w ogóle to którejś nocy je przygnieciesz! Śpi w łóżeczku? A słyszałaś o śmierci łóźeczkowej? i tak w kółko można by wymieniać w nieskończoność ;)

  8. Nigdy ludziom nie dogodzisz, dlatego najlepiej żyć w zgodzie z samym sobą i nie oglądać się na innych. I jest tak jak piszesz – że matka jest pożywką dla hejterów, ale co ciekawe – najbardziej hejtują matki siebie nawzajem.

  9. Właśnie widziałam w necie ten materiał z pnś i faktycznie zazwyczaj największych krytyków znajdziesz wśród innych matek. Ania Lewandowska to już wgl wór treningowy jest dla nich.

    • Rzeczywiście dostaje się jej bardzo. Cena sławy…
      Nie wiem, skąd w matkach taka zawziętość i agresja, każda by chciała być najlepsza, ale przecież nie ma ideałów.

  10. Oczywiście że matka ma prawo popełniać błędy. Te krytykujące pewnie są dopiero beznadziejne i zagłuszają swoje sumienie czepianiem się innych.

  11. Przy pierwszym dziecku były momenty zastanowienia, w momencie gdy ktoś mi zwracał uwagę. Przy trzecim miałam wszelkie uwagi gdzieś. I tak mam do dnia dzisiejszego. Słucham zazwyczaj swojej intuicji :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.