Kołowrót macierzyństwa

#humoryzmory

Zobacz, jaki los jest przewrotny. To, co kiedyś wkurzało cię u twojej mamy, stało się teraz twoją cechą charakterystyczną. Ile razy przewracałaś oczami na jej miliony pytań o to, co w szkole, na podwórku, co robiłaś, gdzie byłaś i jakie masz plany na najbliższą i dalszą przyszłość? Jak często ocierałaś łzy ze złości, bo nie zgodziła się na wypad za miasto z przyjaciółmi, odłączyła telefon albo kazała się uczyć cały dzień? Teraz ty zasypujesz dzieciaki pytaniami i drżysz na myśl o ich samodzielnych wyjazdach.
Przy każdym nieporozumieniu obiecywałaś sobie, że nigdy nie będziesz taka jak twoja mama. I co? Ale zonk! Jesteś dokładnie taka sama.
Nic w tym dziwnego. Każda nastolatka marzy o rodzicach, którzy nie będą jej kontrolować, zabiorą na piwo, odpuszczą szkołę, skoczą na bungee i zrobią sobie razem z nią taki sam tatuaż. Panie Boże! Jak to dobrze, że nie słuchasz próśb tych niedojrzałych, farbowanych głów! Nie wiem, gdzie bym dzisiaj była, gdyby moja mama podeszła do wychowania na luzie. Zapewne w czarnej dupie, każdy wie, o co chodzi.
Moja mama to postać dość skomplikowana, bo jest jednym z rzadkich typów, dla których poza rodziną liczy się niewiele. Myślenie takie wyniosła z domu i choć próbowała mi je również wpoić, uznajmy to za jej porażkę, bo w żmudny proces mojego wychowania wdarł się cham egoizm i wyrobił we mnie niemożebną potrzebę posiadania własnego świata. Ale nie o mnie ten wpis.
Mama jest konkretną osobą.  Potrafi osiągnąć zamierzone cele i zazwyczaj dąży do nich sama. W najtrudniejszych czasach dźwigała na barkach cały dom. I dała radę.
Kiedy mam problem, dzwonię do niej, bo wiem, że zawsze mi pomoże. Nie jest prezesem firmy, nie ma znajomości w ważnych kręgach, nie zarabia milionów, a mimo to w każdej trudnej sytuacji potrafi mnie wesprzeć. Kiedy proszę ją o coś, wiem, że mi nie odmówi i ta świadomość bardzo pomaga mi w życiu. Czasami zastanawiam się, jak ona to robi.
Kiedyś powtarzałam sobie, że nie będę podobna do mamy. Dziś wiem, że chciałabym jej dorównać. Już teraz mam w sobie mnóstwo jej cech. Czasami myślę, że jestem nadopiekuńcza i nazbyt wymagająca. Przypominam sobie wtedy, jak cholernie właśnie to drażniło mnie, kiedy byłam nastolatką, ale też jak właśnie takie podejście mojej mamy potrafiło pokierować mną w dobrą stronę.

Dlatego dziewczyny, nie walczcie ze swoimi matkami, bo to walka z góry przegrana. Nie da się przecież wygrać z własnym odbiciem…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.