Kochanie, chomik poszedł szukać żony…

B1 i jej ulubione zajęcie  #relaks #małaartystka #fitograf #zdjęcia #sobota #zakopane

Już nieraz mogłam się przekonać, że historia kołem się toczy. Nie spodziewałam się jednak, że aż tak dosadnie…

Kilka lat temu, dzień przed wyjazdem do Zakopanego zdechł nam chomik. Był całkiem pociesznym zwierzakiem. B1 uwielbiała się z nim bawić. Kiedy ją widział, wychodził na samą górę klatki i czekał, aż go weźmie na ręce. Wtedy biegał zabawnie po ramieniu i niuchał jej policzki. Ponieważ nie chciałam sprawić dziecku przykrości, postanowiliśmy wykorzystać fakt, że nie będzie nas w domu kilka dni, dzięki czemu B1 nie zdąży zauważyć jego zniknięcia. Misję znalezienia sobowtóra naszego chomika poleciliśmy siostrze B. Nie było to takie proste, bo trafiliśmy na bardzo wyjątkowego futrzaka. Biedna szwagierka zjeździła kilka sklepów zoologicznych na Śląsku, zanim znalazła identycznego gryzonia. Na szczęście B1 nie zauważyła różnicy. Co prawda ten sobowtór jakiś nerwowy był i porywczy, ale zgoniliśmy to na tęsknotę za nami podczas wyjazdu…

Po jakimś czasie i ten zdechł, jednak było to w czasie wakacji, kiedy B1 była nad morzem z dziadkami. Gdy wróciła, powiedzieliśmy jej, że chomik dorósł i poszedł szukać żony…

Miała wtedy cztery, może pięć lat.

Teraz ma jedenaście i…

Dzień przed wyjazdem do Zakopanego…

Zdechł chomik.

Cholera, nie mógł sobie lepszego terminu wybrać…

Tym razem wersja z żoną by nie przeszła. Na sobowtóra też szans nie było, bo był spasiony, stary i kulawy. Skąd takie cudo wziąć?

Poszliśmy na całość. Wróciliśmy do domu i… na razie trzymamy się wersji, że chomik jeszcze nie wrócił od cioci, która na czas naszych wyjazdów zajmuje się zwierzętami…

Bo tak naprawdę za cholerę nie mam pojęcia, jak jej to powiedzieć…

4 Komentarze

  1. Też mam w domu 11-latka i śmierć zwierzątek domowych przerabialiśmy wielokrotnie… Zawsze mówiłam młodemu prawdę, bo wychodzę z założenia, że śmierć nie powinna być tematem tabu

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.