Świąteczne (przy)musy

Święta idą szybko, szybciej... #świętazapasem #święta #pomarańcze #cynamon #pachnieświętami

Przeglądając strony internetowe zauważyłam, że blogerzy prześcigują się w tworzeniu list z dobrymi  radami, jak należycie przygotować się do nadchodzących  świąt. Przeczytałam już o propozycjach idealnych prezentów, wiem, jak nie zrujnować budżetu, co założyć w wigilijne popołudnie i jak się uczesać. Mogę też śmiało ubierać choinkę i brać się za stroiki świąteczne, bo znam już tegoroczne trendy. Mój wigilijny stół też ociera się już o profesjonalizm, bo zobaczyłam propozycje potraw i przeczytałam kilka dobrych przepisów. Poznałam też idealny harmonogram porządków przedświątecznych (i tu już wiem, że mam kilkudniowe opóźnienie…)

Zastanawiam się jednak, czy korzystając z tych wszystkich musów, uda mi się faktycznie zrobić wszystko, żeby święta były prawdziwe i piękne…

 

I – co ciekawe – myślę, że żadna z tych rad nie jest tak naprawdę istotna…

 
Co zrobić więc, by przygotować się do nadchodzących dni? Sprawa wydaje się o wiele prostsza – czy tak jest? Wszystkie te nakazy, plany, trendy, przymusy w zasadzie nie mają żadnego znaczenia.  Bo czym one są? Kolejnym motorem konsumpcjonizmu. Zamiast robić to, co musisz, zabierz się za to, co podpowiada ci serce. To nie jest takie trudne. Przeczytaj:

 
1. Zadzwoń do cioci, z którą nie rozmawiałeś od roku i zapytaj, co u niej słychać.
2. Spotkaj się z sąsiadem i przeproś za ostatnią sprzeczkę.
3. Zamiast prezentów dla rodziny, kup paczkę żywności dla potrzebujących ludzi.
4. Idź w wigilijny wieczór podzielić się opłatkiem z tą samotną panią, która mieszka kilka domów dalej.
5. Wróć wcześniej z pracy, zrób z dziećmi lampiony z papieru i idźcie razem na roraty.
6. Zamiast myć kolejne okno, jedź do rodziców na herbatę.
7. Powiedz swoim bliskim, jak bardzo ich kochasz.
8. Zaśpiewaj z rodziną najpiękniejsze polskie kolędy tak, jak to robili twoi dziadkowie, gdy byłeś mały.
9. Jedni bielą firany, ty wybiel duszę – wybierz się już dziś do spowiedzi i przeżyj ją najgłębiej, jak tylko potrafisz.
10. W noc wigilijną idź na pasterkę i zobacz, jaki wielki cud zdarza się co roku, choć ze sterty planów, prezentów i „idealnego merry christmas” go nie zauważałeś…

 

11 Komentarze

  1. Wiesz co! Popłakałam się. To przez moją bezsilność i egoizm. Jakie to piękne co piszesz. I łatwe. Właśnie na tym polegają święta.

  2. Mam dokładnie tak samo, wszyscy na blogach wrzucają wpist typu blogmas, powiem szczerze, że mnie to nie zachwyca, a potem każdy narzeka, że nie ma jak się wyróżnić.

  3. Muszę przyznać, ze prezentują sie świetnie. Myślę, że i fajna alternatywa na wieczór z dziećmi.

  4. U mnie w tym roku przygotowania do świąt pełną parą. Nie myję okien, ani nie robią porządków przedświątecznych. Zamiast tego piekę ciastka z dziećmi. Nie mam też czasu, bo babcia chora i trzeba się nią zająć. Prezenty symboliczne. A ozdoby zrobiłam ze starszym synkiem ;-)

  5. Mnie w tym wszystkim najbardziej dobija co innego – konieczność zrobienia jak najbardziej wystawnej kolacji, włożenia jak najbardziej wypasionej kiecki i strzelenia najpiękniejszej foty stołu wigilijnego do wrzucenia na fejsa.

    Rzeczywiście, o tym co najważniejsze, większość ludzi zapomina.

  6. Ja się przede wszystkim zastanawiam nad tym, czy czytelników nie nudzi czytanie w kółko o tym samym? Na większości blogów pojawiają się niemal identyczne teksty przy każdej nadchodzącej okazji… Wielkanoc, Halloween, Walentynki, Boże Narodzenie, Dzień Matki itd itp… Ja nawet w takie teksty nie wchodzę, bo szkoda mi moich 10-15u minut na przeczytanie. No chyba, że ktoś miał pomysł na coś twórczego i zupełnie inne podejście do tematu.

    Twoje pomysły na przygotowania świąteczne są piękne i bardzo prawdziwe. Ja akurat wierząca nie jestem, ale obchodzenie świąt jest zakorzenione w naszej kulturze, a przede wszystkim jest frajdą dla dzieci. Pomimo braku wiary umiem się w tym okresie wyciszyć i skupić na radości spędzania czasu z bliskimi. Jest oczywiście trochę biegania, ale przecież składniki na potrawy i upominki same się nie kupią. Nie tracę jednak głowy- większość zamawiam przez internet haha :D

  7. A u nas póki co zupełnie nie czuć klimatu zbliżających się świąt. Jakoś nie mam nastroju na szaleństwo świąteczne.

  8. Masz rację! Te wszystkie musy i dobre rady – opadają ręce jak się to czyta! Ja chcę świąt slow kiedy każdy będzie szczęśliwy bez zmuszania się do tego

  9. Nigdy nie rozumiałam tej dzikiej gonitwy za świątecznym ideałem – tej nerwówki przy przygotowaniach, tego pieczenia na czas, tego odhaczania rzeczy już zrobionych i tego co jeszcze do zrobienia. Może jestem zbyt dużym leniem po prostu by to zrozumieć. Bo ja mam koło nosa to, że okna są brudne, że nie zdążę zrobić pierniczków, że ogólnie trochę nieposprzątane i koty kurzu czają się po kątach ;) Ważniejsze jest dla mnie, zwłaszcza teraz, kiedy jestem mamą, żeby moje dziecko było uśmiechnięte, żeby mogło się pobawić z mamą, skoro tego potrzebuje i płacze, jak tylko moja uwaga się od niego odwraca. Podejrzewam, że jak dorośnie, to obrócimy świąteczne pieczenie i sprzątanie w jakąś wspólną zabawę – tak to sobie przynajmniej wyobrażam. Oczywiście z przerwami na spacery i wspólne granie w jakieś planszówki, choćby w „Magię i miecz” ;)

    Dlatego Twój wpis jest mi balsamem na serce, bo wiem, że jednak nie jestem osamotniona w swoim „nieuporządkowanym” podejściu do świąt ;)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.