Miodzik

Pozostając przy słodkościach pokażę Wam szybki i bardzo łatwy sposób na pyszne i zdrowe babeczki. Składniki wystarczają na sześć sztuk, tyle też zazwyczaj jest na formie. Używam kauczukowych tac, których nie muszę smarować żadnym tłuszczem, babeczki się nie przypalają i wyglądają bardzo ładnie.

Składniki:

- 4 jajka

- 4 łyżki otrąb pszennych

- 8 łyżek otrąb owsianych

- 4 łyżki twarogu 0%

- 4 łyżki miodu wielokwiatowego

- orzechy nerkowca

 

Oddzielam żółtka od białek. Mieszam żółtka z otrębami, twarogiem i miodem. Odstawiam na 20 minut. W tym czasie z białek ubijam pianę i delikatnie mieszam z resztą masy. Wypełniam formę na babeczki i piekę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez pół godziny.

Do ozdobienia gotowych babeczek można użyć zmielonych orzechów nerkowca, wymieszanych z miodem, lub wyłożyć połówkami orzechów i polać miodem.

 

Bez ozdoby, czy z nią, babeczki smakują wspaniale. Istny miodzik!

 

 

 

image

image

 

Smacznego!!!

Detox

Obiecałam wczoraj, że napiszę o oczyszczaniu organizmu zaleconym przez moją dietetyczkę.

Po wywiadzie na pierwszej wizycie wyszło, że mój brak chęci do życia, wieczne stany depresyjne i ogólne złe samopoczucie może być związane nie tylko ze złym trybem odżywiania, ale również z wynikającym z tego właśnie zanieczyszczeniem organizmu. Spożywanie słodyczy- które przecież uwielbiam –  mleka, a także nieprawidłowe łączenie posiłków w potrawach sprzyja zagnieżdżeniu się w przewodzie pokarmowym obcych mikroorganizmów – bakterii , grzybów , drożdży . Te pasożyty wdzierają się do śluzówki dróg pokarmowych , żywią się naszą krwią i wydalają  w  nas trujące produkty fizjologiczne –  toksyny, które są przyczyną bólów  głowy , różnego rodzaju alergii, szybkiego męczenia się , anginy, przeziębień, katarów,  częstych zapaleń oczu, pęcherza moczowego, nerek, silnych bólów brzucha , wątroby , nerek.  itd.

Jednym słowem działalność  tych bakterii w naszym organizmie robi spustoszenie niszcząc zdrową mikroflorę . Bakterie chorobotwórcze powodują dysbakteriozę , na którą cierpi , według specjalistów , do 80 % populacji , niezależnie od wieku.

Dietetyczka zaleciła mi trzydniowy detox, który miałam przeprowadzić w weekend, ze względu na prawdopodobieństwo złego samopoczucia.

W pierwszym dniu miałam wypić 2,5 litra kefiru w 6 dozach wraz z 1-2 grzankami  pieczywa ciemnego. Oczywiście nie wolno mi było spożywać nic poza tym. 

Drugiego dnia piłam sok z jabłek w 6 dozach  wraz z grzankami   ciemnego  pieczywa. Sok powinien być świeżo przygotowany, ja jednak kupiłam „gotowca” – w Biedronce można kupić sok wyciśnięty z samych owoców, bez żadnych dodatków. Na szczęście jabłkowy też był, więc nie musiałam bawić się z wyciskarką. 

Trzeciego dnia mogłam jeść sałatki tylko z gotowanych warzyw ( buraki , marchew , dodać kiszone ogórki , kiszoną kapustę  , olej roślinny (lniany) , wraz z grzankami ciemnego  pieczywa. Porobiłam sobie kilka różnych sałatek dla urozmaicenia. I to chyba był najsmaczniejszy moment.

Mimo ostrzeżeń dietetyczki nie czułam się źle. W żadnym z tych dni nie poczułam głodu ani nie zrobiło mi się słabo. Jedyny problem – jak zwykle – miałam z pęcherzem. Ale tego można było się spodziewać. Wielkich efektów nie widzę, ale podejrzewam, że w organizmie ubyło wiele toksyn, bo lepiej mi się śpi i budzę się rano bardziej odprężona.

Ciekawa jestem, czy na Was takie oczyszczanie zadziała podobnie. Czekam na relacje z Waszych doświadczeń.

Jagodowo – czekoladowa rozkosz

Sprzedam Wam ciekawy, bardzo szybki i łatwy w przyrządzeniu przepis na pyszny smakołyk. Poleciła mi go moja dietetyczka. Co prawda odrobinę go zmieniłam, jednak zachowałam proporcje i kaloryczność. W wersji pierwotnej składnikiem były wiśnie, ja zamieniłam je na jagody.

Oczywiście żyjąc w stadzie (czyt. małżeństwie) musiałam zrobić dwie wersje – dietetyczną dla mnie i mocno kaloryczną dla mojego małżonka.

Kupiłam w Biedronce makaron czekoladowy i serek wiejski z jagodami.

12278238_942204195869648_415759648_n

 

 

Do garnka wrzuciłam garść zamrożonych jagód (z mojego ogrodu), dodałam zaprawkę jagodową z serka wiejskiego i zagotowałam.

Zostawiłam na płycie, dopóki jagody nie zmieniły się w jednolitą masę.

 

W wersji kalorycznej – zamrożone jagody zasypałam cukrem wanilinowym i uprażyłam na maśle.

Makaron wrzuciłam do osolonej (sól oczywiście o obniżonej zawartości sodu)  wody i gotowałam przez 8 minut. Gdybym robiła tylko wersję kaloryczną, mogłabym dodać łyżkę oleju, żeby makaron się nie sklejał. Odpuściłam jednak ze względu na kalorie.

Na talerz wyłożyłam cieplutki makaron, nałożyłam łyżkę serka wiejskiego i ugotowane jagody. W wersji dietetycznej trzymałam się gramatury – 150g makaronu i duża łyżka jagód. W wersji kalorycznej – dowolnie.

Wersja dietetyczna:

Wersja kaloryczna:

Danie jest przepyszne. Nie dość, że sycące, to jeszcze sprawia wielką rozkosz podniebieniu! Obydwie wersje wspaniałe. Małżonek wsunął dokładkę, więc musiało być smaczne!

Danie co prawda mojemu dziecku nie przypadło do gustu – wiadomo, że dzieci jedzą oczami… Dlatego też i takie słodkości pojawiły się na moim stole:

Najlepsze jest to, że wcale mnie nie kusiły. Widocznie makaron z jagodami zaspokoił moją potrzebę na słodkości.

Mam nadzieję, że i Wam zasmakuje to danie.

Smacznego!